Czemu się nie psuje? Jak to, że nie trzeba trzymać w lodówce?
„Chciałabym tylko wiedzieć, jak to możliwe, że dania główne mają tak długi termin przydatności do spożycia?”
To było główne pytanie w wiadomości, którą niedawno otrzymaliśmy od naszej klientki, Giny. Napisała, że bardzo smakowały jej dania gotowe POLCZ, których już próbowała, ale nie do końca rozumiała, jak to możliwe, że potrawy z mięsem mogą być tak długo przechowywane bez chłodzenia – i to bez dodatku konserwantów.
To pytanie może pojawić się również u innych, dlatego oto historia, z której dowiemy się:
– co ma wspólnego Napoleon Bonaparte z konserwami POLCZ
– jak to możliwe, że te dania tak długo się nie psują – bez konserwantów
– i jak zwykły cukiernik został „Dobroczyńcą Ludzkości”.
Nasza historia zaczyna się pod koniec XVIII wieku.
W tym czasie armia francuska toczyła wojny z niemal połową Europy. Jednak musiała zmierzyć się z poważnym problemem: żołnierzy bardziej dziesiątkował głód i szkorbut niż wrogie wojska. Dlatego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłosiło konkurs – ten, kto rozwiąże problem zaopatrzenia armii w żywność, otrzyma wysoką nagrodę pieniężną.
Zaskakujące jest to, od kogo przyszło rozwiązanie.
Nasz bohater, Nicolas Appert, pracował wtedy jako cukiernik, choć wcześniej zdobył doświadczenie również u producentów piwa i szampana. Obiecana nagroda zmotywowała go do intensywnych eksperymentów. Sednem jego pomysłu było:
„Różne produkty spożywcze umieszczał w grubościennych, szczelnie zamkniętych szklanych butelkach i trzymał je przez pewien czas w kąpieli wodnej o temperaturze wrzenia.”
Wyprzedził swoją epokę.
W tamtych czasach nikt jeszcze nie wiedział, że to mikroorganizmy powodują psucie się żywności – to zostało udowodnione dopiero później, w 1860 roku, przez innego znanego Francuza – Louisa Pasteura.
Appert jednak jakby intuicyjnie wyczuł, że ciepło niszczy te enzymy, a szczelnie zamknięte naczynie zapobiega przedostaniu się nowych zanieczyszczeń. Jego metoda okazała się skuteczna i na początku XIX wieku żołnierze regularnie spożywali takie konserwowane potrawy.
Kiedy po ponad czteromiesięcznej podróży morskiej otwarto wcześniej starannie zamknięte słoje, Appert zachwycał się:
„Kiedy otworzyliśmy naczynia i spróbowaliśmy 18 różnych konserwowanych produktów spożywczych, okazało się, że wszystkie zachowały swoją pierwotną świeżość i w ogóle nie zepsuły się podczas podróży morskiej.”
Nagroda również się należała.
Za opracowanie tej metody sam Napoleon Bonaparte wręczył Appertowi wysoką nagrodę pieniężną oraz zaszczytny tytuł „Dobroczyńcy Ludzkości”.
A co wydarzyło się później?
Metoda ta rozprzestrzeniła się na cały świat i stała się powszechnie stosowana. Dziś istnieją dokładnie opracowane procedury i parametry, które określają, w jakiej temperaturze i jak długo należy podgrzewać określone potrawy, aby mogły być przechowywane bez chłodzenia przez długi czas.
Zwykłe gospodynie domowe również stosują tę metodę, gdy latem przygotowują przetwory z owoców lub dżemy. Dania mięsne są już trudniejsze do wykonania w warunkach domowych, ponieważ samo gotowanie nie wystarcza – potrzebna jest wyższa temperatura i para, ale zasada pozostaje ta sama.
Konserwy POLCZ również powstają właśnie w ten sposób – według tej ponad 200-letniej metody.
Z czasów, kiedy nie tylko nie istniały konserwanty, ale nawet nie wiedziano jeszcze, dlaczego żywność się psuje.